**Jak przeprogramować *E. coli* do wykrywania specyficznych biomarkerów chorób neurodegeneracyjnych? – Krok po kroku.**

**Jak przeprogramować *E. coli* do wykrywania specyficznych biomarkerów chorób neurodegeneracyjnych? - Krok po kroku.** - 1 2025

Jak przeprogramować *E. coli* do wykrywania specyficznych biomarkerów chorób neurodegeneracyjnych? – Krok po Kroku

Choroby neurodegeneracyjne, takie jak choroba Alzheimera czy Parkinsona, stanowią ogromne wyzwanie dla współczesnej medycyny. Wczesne wykrycie tych schorzeń jest kluczowe dla spowolnienia ich postępu i poprawy jakości życia pacjentów. Tradycyjne metody diagnostyczne często są inwazyjne, kosztowne i dostępne dopiero w zaawansowanych stadiach choroby. Dlatego poszukuje się nowatorskich rozwiązań, a jednym z obiecujących kierunków jest wykorzystanie zmodyfikowanych genetycznie bakterii *Escherichia coli* jako syntetycznych czujników biologicznych. Brzmi jak science fiction? Może trochę, ale zaraz zobaczycie, że to całkiem realne i, co ważniejsze, możliwe do zrobienia krok po kroku. Poniżej przedstawiamy przewodnik, który pokaże, jak przeprogramować te wszechobecne bakterie do wykrywania biomarkerów, takich jak białko tau czy beta-amyloid – substancji, których obecność w organizmie sygnalizuje ryzyko rozwoju, albo już postęp choroby neurodegeneracyjnej.

Krok 1: Wybór i synteza odpowiedniego promotora

Pierwszym krokiem jest zidentyfikowanie promotora, czyli sekwencji DNA, która kontroluje ekspresję genu. Promotor ten musi być wrażliwy na obecność konkretnego biomarkera, który chcemy wykrywać. Na przykład, jeśli chcemy wykrywać białko beta-amyloid, musimy poszukać promotora, którego aktywność wzrasta w obecności tego białka. Można wykorzystać promotor naturalny, który został już zidentyfikowany w badaniach naukowych, albo zaprojektować promotor syntetyczny, który będzie idealnie dopasowany do naszych potrzeb. Projektowanie syntetycznego promotora jest bardziej skomplikowane, ale daje większą kontrolę nad jego specyficznością i czułością.

Synteza promotora to zazwyczaj proces zlecany firmie specjalizującej się w syntezie DNA. Dostarczamy sekwencję DNA promotora, a firma syntetyzuje go dla nas w odpowiedniej ilości. Warto pamiętać o uwzględnieniu odpowiednich sekwencji flankujących, które ułatwią włączenie promotora do plazmidu.

Krok 2: Konstrukcja plazmidu reporterskiego

Teraz, kiedy mamy promotor, potrzebujemy go wstawić do plazmidu – małej, kolistej cząsteczki DNA, która będzie pełniła rolę wektora. Plazmid reporterski zawiera oprócz promotora gen reporterski, czyli gen kodujący białko, które łatwo możemy zmierzyć. Popularnym wyborem jest gen kodujący zielone białko fluorescencyjne (GFP). W obecności biomarkera promotor staje się aktywny, a ekspresja genu GFP wzrasta, co możemy zaobserwować, mierząc intensywność fluorescencji. Im więcej biomarkera, tym silniejsza fluorescencja.

Konstrukcja plazmidu reporterskiego wymaga zastosowania technik inżynierii genetycznej, takich jak trawienie enzymami restrykcyjnymi i ligacja. Enzymy restrykcyjne tną DNA w określonych miejscach, a ligaza łączy fragmenty DNA. Musimy więc wybrać takie enzymy, które pozwolą nam wyciąć promotor i gen reporterski z ich macierzystych plazmidów i wstawić je do docelowego plazmidu w odpowiedniej kolejności. To proces wymagający precyzji i doświadczenia laboratoryjnego.

Krok 3: Transformacja *E. coli*

Gdy mamy już plazmid reporterski, musimy wprowadzić go do bakterii *E. coli*. Ten proces nazywa się transformacją. Istnieje kilka metod transformacji, m.in. elektroporacja (wykorzystanie impulsów elektrycznych) i transformacja chemiczna (wykorzystanie chlorku wapnia). Elektroporacja jest zazwyczaj bardziej efektywna, ale wymaga specjalistycznego sprzętu. Transformacja chemiczna jest prostsza i można ją przeprowadzić w standardowym laboratorium mikrobiologicznym.

Po transformacji, bakterie *E. coli* umieszczamy na płytce z agarem zawierającym antybiotyk. Plazmid reporterski zawiera gen oporności na ten antybiotyk, więc tylko bakterie, które pomyślnie przeszły transformację i zawierają plazmid, będą w stanie przeżyć i rosnąć na płytce. W ten sposób selekcjonujemy tylko te bakterie, które nas interesują.

Krok 4: Indukcja i pomiar fluorescencji

Po selekcji, wybieramy kolonie bakterii, które wyrosły na płytce i hodujemy je w płynnej pożywce. Następnie dodajemy do hodowli biomarker, który chcemy wykrywać. Jeśli promotor został prawidłowo zaprojektowany, to w obecności biomarkera ekspresja genu GFP powinna wzrosnąć.

Intensywność fluorescencji mierzymy za pomocą spektrofluorymetru. Jest to urządzenie, które emituje światło o określonej długości fali i mierzy intensywność światła emitowanego przez próbkę. Im więcej GFP w komórkach, tym silniejsza fluorescencja. Musimy pamiętać o przygotowaniu próbek kontrolnych – hodowli bakterii bez dodatku biomarkera – aby móc porównać wyniki i określić, czy obecność biomarkera rzeczywiście wpłynęła na ekspresję GFP.

Krok 5: Optymalizacja i kalibracja czujnika

Po przeprowadzeniu pierwszych eksperymentów, prawdopodobnie okaże się, że czujnik nie działa idealnie. Konieczne będzie przeprowadzenie optymalizacji, czyli dostosowanie warunków hodowli, stężenia biomarkera, czasu inkubacji i innych parametrów, aby uzyskać jak najlepszą czułość i specyficzność czujnika.

Ważnym krokiem jest również kalibracja czujnika, czyli stworzenie krzywej kalibracyjnej, która pokaże, jak intensywność fluorescencji zależy od stężenia biomarkera. Dzięki temu będziemy mogli dokładnie określić stężenie biomarkera w nieznanej próbce, mierząc fluorescencję emitowaną przez bakterie. Do tego celu wykorzystuje się znane stężenia biomarkerów do stworzenia punktów odniesienia.

Krok 6: Testowanie w warunkach in vitro

Po optymalizacji i kalibracji czujnika, możemy przystąpić do testowania jego działania w warunkach *in vitro*. Oznacza to, że testujemy czujnik na próbkach płynów ustrojowych (np. płynu mózgowo-rdzeniowego, krwi) pobranych od pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi i od osób zdrowych. Porównujemy wyniki uzyskane za pomocą czujnika z wynikami uzyskanymi za pomocą tradycyjnych metod diagnostycznych.

Jeśli czujnik daje wiarygodne wyniki i jest w stanie rozróżnić próbki od pacjentów i osób zdrowych, to możemy przejść do kolejnego etapu – testowania w warunkach *in vivo* (na modelach zwierzęcych). To już jednak zupełnie inna historia i wymaga znacznie bardziej skomplikowanych procedur i pozwoleń.

Przeprogramowanie *E. coli* do wykrywania biomarkerów chorób neurodegeneracyjnych to z pewnością wyzwanie, ale jak widać – wykonalne. Kluczowe jest dokładne planowanie, precyzyjne wykonanie i cierpliwość w optymalizacji czujnika. Mimo że do wdrożenia takiego czujnika do powszechnej diagnostyki jeszcze długa droga, już teraz stanowi on obiecujące narzędzie badawcze, które może przyczynić się do lepszego zrozumienia i wczesnego wykrywania tych wyniszczających chorób. Kto wie, może to właśnie Ty, wyposażony w ten przewodnik, przyczynisz się do przełomu w tej dziedzinie?